Sądeczanka. Są oferty na prace koncepcyjne dla trzech odcinków

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad otworzyła oferty w przetargu na opracowanie elementów koncepcji programowej dla drogi krajowej nr 75 Brzesko – Nowy Sącz, czyli tzw. sądeczanki. Oferty dotyczą trzech odcinków.

Budowa nowej drogi krajowej nr 75, to bez wątpienia najbardziej wyczekiwana, a zarazem najbardziej burzliwa inwestycja drogowa w Małopolsce. Krakowski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) właśnie otworzył oferty w przetargu na opracowanie Koncepcji Programowej dla trzech kluczowych odcinków trasy. Choć na papierze procedury posuwają się do przodu, to im bliżej Nowego Sącza, tym optymizm szybciej topnieje. Sprawy nie ułatwiają także liczne sprzeciwy społeczne.

GDDKiA podzieliła zamówienie na trzy części. Zainteresowanie biur projektowych pokazuje wyraźnie, które fragmenty trasy budzą najmniej kontrowersji, a które inwestorzy wolą omijać szerokim łukiem.

1. Odcinek Okocim – Uszew (ok. 3,6 km)

To tutaj konkurencja była największa. Wpłynęło aż siedem ofert, a co najważniejsze – jedna z nich mieści się w założonym budżecie. GDDKiA zaplanowała na ten cel około 4 mln zł brutto, tymczasem najniższa oferta (złożona przez firmę Protechnicon) opiewa na 3 mln zł.

2. Odcinek Wytrzyszczka – Łososina Dolna (ok. 5,7 km)

Na ten fragment północnego odcinka odpowiedziało czterech chętnych. Budżet inwestora wynosi 7,3 mln zł. Dwie złożone oferty mieszczą się w tych widełkach – najtańszą propozycję przedstawiła firma Databout (6,5 mln zł).

3. Odcinek Tęgoborze – Nowy Sącz (ok. 9 km)

Im bliżej stolicy Sądecczyzny, tym trudniej. Na prace przy tym odcinku wpłynęły zaledwie dwie oferty i obie drastycznie przekraczają budżet GDDKiA, który wynosił blisko 11,9 mln zł. Konsorcjum Transprojekt-Warszawa i Infra wyceniło prace na 12,5 mln zł, natomiast Transprojekt Gdańsk zażądał aż 15,1 mln zł. Wysokie ceny biur projektowych na odcinku dolatującym do Nowego Sącza nie wzięły się znikąd. To efekt ogromnego ryzyka i niepewności, jakie ciążą nad tym fragmentem inwestycji, ponieważ pozostaje on objęty tzw. „prawem opcji”, ponieważ nie podpisano jeszcze porozumienia dotyczącego współfinansowania inwestycji na terenie miasta. W praktyce oznacza to, że kluczowy odcinek prowadzący do Nowego Sącza nadal nie ma pełnego zabezpieczenia finansowego. To jednak nie wszystko. Projekt budzi potężne emocje wśród mieszkańców. W samym Nowym Sączu oraz sąsiednich gminach (m.in. Łososina Dolna czy Czchów) cały czas trwają protesty dotyczące wyboru ostatecznego wariantu trasy. Ludzie obawiają się hałasu, smogu oraz przymusowych wywłaszczeń i wyburzeń domów. Brak jasnego stanowiska nowosądeckiego Ratusza i unikanie konkretnych odpowiedzi w dialogu z mieszkańcami tylko potęguje stan zawieszenia.

Najkorzystniejsza oferta zostanie wybrana z uwzględnieniem kryteriów: cena – 60 pkt, doświadczenie projektanta drogowego – 20 pkt oraz doświadczenie zespołu geologicznego – 20 pkt. Firmy projektowe związały się złożonymi ofertami do 12 sierpnia 2026 roku. Do tego czasu Generalna Dyrekcja musi zdecydować, czy dołoży brakujące miliony do najdroższego odcinka wlotowego do Nowego Sącza. Istnieje realne ryzyko, że jeśli impas finansowo-społeczny w Nowym Sączu potrwa dłużej, zamiast jednej spójnej ekspresówki region otrzyma Sądeczankę „w kawałkach” – z nowoczesnymi fragmentami na północy i wiecznie zakorkowanym, niedokończonym wjazdem do samego Nowego Sącza.

Przejdź do treści