Sądeccy policjanci zatrzymali 41-letniego mężczyznę, który w okresie świąteczno-noworocznym stał się postrachem lokalnych przedsiębiorców. Jego łupem padała gotówka, alkohol i papierosy. Teraz najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie, a grozi mu kara znacznie surowsza niż standardowe 10 lat więzienia.
Kiedy większość mieszkańców Nowego Sącza świętowała w rodzinnym gronie, 41-letni sądeczanin był niezwykle aktywny ale w sposób sprzeczny z prawem. Między 25 grudnia 2025 roku a 6 stycznia br. w mieście doszło do serii włamań. Okradane były punkty handlowe, gastronomiczne oraz biura.
Mężczyzna aby dostać się do wnętrza obiektów, niszczył okna i drzwi wejściowe, a w środku dewastował kasy fiskalne. Jego łupem padły dwa sklepy, biuro hurtowni oraz lokal gastronomiczny. Próbował włamać się do jeszcze jednego obiektu, ale tym razem plany pokrzyżowały mu solidne zabezpieczenia.
Wartość skradzionej gotówki, wyrobów tytoniowych i alkoholu, w połączeniu z kosztami naprawy zniszczeń, oszacowano na blisko 27 tysięcy złotych.
41-latek 8 stycznia wpadł w ręce policji.
Mężczyzna usłyszał już prokuratorskie zarzuty:
- kradzieży z włamaniem,
- usiłowania kradzieży z włamaniem,
- uszkodzenia mienia.
Z uwagi na fakt, że mężczyzna uczynił sobie z przestępczego procederu stałe źródło dochodu i działał w krótkich odstępie czasu, sąd może wymierzyć mu karę surowszą niż przewidziane w kodeksie 10 lat pozbawienia wolności.
Decyzją sądu, na wniosek policji i prokuratury, 41-latek został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Sprawa ma charakter rozwojowy.


