Władze sądeckiego szpitala oraz ordynatorzy kluczowych oddziałów zabrali głos w sprawie reorganizacji opieki onkologicznej. Środowa konferencja prasowa była bezpośrednią odpowiedzią na wystąpienie radnej Ilony Orzeł, która podczas sesji Rady Miasta alarmowała o pogorszeniu warunków leczenia pacjentów w Nowym Sączu.
Zarzuty dotyczyły przepełnienia sal oraz przenosin oddziałów. Dyrektor Lidia Zelek wyjaśnia, że trzyosobowe sale były „mniejszym złem” podczas remontu. Alternatywą byłoby odesłanie pacjentów do domów i przerwanie leczenia, na co lekarze nie mogli pozwolić. Szpital mimo prac budowlanych utrzymał pełną liczbę przyjęć.
Oddział Onkologii Klinicznej nie został także połączony – trafił na czwarte piętro. Wciąż pozostaje niezależną jednostką, tyle że teraz sąsiaduje z radioterapią.
Według wypowiadających się na konferencji prasowej lekarzy bezpieczeństwo epidemiologiczne nie zostało zagrożone. Jak mówił dr Szymon Fornagiel (Hematologia) nowa organizacja ma chronić osoby z drastycznie obniżoną odpornością. I jak podkreślają władze szpitala proces leczenia pacjentów pozostaje niezagrożony, a wprowadzone zmiany były wcześniej konsultowane. Do szpitala nie wpłynęła też żadna skarga ze strony pacjentów.



