Sądecczyzna jako sypialnia czy wspólnota? O przyszłości regionu, który coraz częściej żyje „poza sobą”
Codzienność wielu mieszkańców Sądecczyzny wygląda podobnie: poranny wyjazd do pracy poza miasto lub region, powrót wieczorem, szybkie zakupy, zmęczenie. Życie zawodowe toczy się „gdzie indziej”, a miejsce zamieszkania pełni coraz częściej funkcję zaplecza noclegowego. Ten model życia, choć powszechny i zrozumiały ekonomicznie, rodzi pytanie fundamentalne dla przyszłości regionu: czy Sądecczyzna jest jeszcze wspólnotą, czy już tylko sypialnią?
To pytanie nie dotyczy jedynie stylu życia. Dotyka samego rdzenia rozwoju społecznego i gospodarczego – relacji między miejscem pracy, zamieszkania i tożsamości.
Region, który traci funkcje społeczne
Rozwój infrastruktury transportowej i mobilności sprawił, że granice codziennego funkcjonowania mieszkańców znacząco się rozszerzyły. Praca w Krakowie, Tarnowie czy zdalnie dla firm spoza regionu stała się normą. Problem pojawia się wtedy, gdy wraz z tym procesem zanikają lokalne funkcje społeczne: miejsca spotkań, debaty, aktywności obywatelskiej i kultury codzienności.
Region, który nie oferuje przestrzeni do życia wspólnotowego, zaczyna słabnąć niezależnie od liczby wybudowanych dróg czy obiektów. Mieszkańcy przestają się angażować, bo nie mają kiedy i gdzie. Wspólnota lokalna przestaje być doświadczeniem, a staje się jedynie adresem zameldowania.
Rozjechana tożsamość
Jednym z mniej oczywistych, ale kluczowych skutków tego procesu jest rozpad lokalnej tożsamości. Gdy praca, aspiracje i relacje społeczne koncentrują się poza regionem, więź z miejscem zamieszkania ulega osłabieniu. Mieszkańcy żyją „pomiędzy” – emocjonalnie i funkcjonalnie – nie do końca tu, ale też nie w pełni tam.
W dłuższej perspektywie prowadzi to do obojętności wobec spraw lokalnych. Spada zainteresowanie decyzjami samorządowymi, konsultacjami społecznymi czy inicjatywami obywatelskimi. Region traci nie tylko energię społeczną, ale także zdolność do samodzielnego definiowania swojej przyszłości.
Infrastruktura to za mało
Przez lata odpowiedzią na te wyzwania była przede wszystkim infrastruktura: drogi, parkingi, połączenia komunikacyjne. Są one potrzebne, ale nie rozwiązują problemu w całości. Infrastruktura ułatwia wyjazd – nie buduje powodu, by zostać.
Rozwój do 2035 roku wymaga przesunięcia akcentów: z myślenia o regionie jako o przestrzeni logistycznej na myślenie o nim jako o miejscu życia. To oznacza inwestowanie nie tylko w twarde projekty, lecz także w lokalne funkcje społeczne, kulturalne i obywatelskie, które sprawiają, że ludzie chcą spędzać czas „u siebie”.
Wspólnota lokalna nie jest kategorią sentymentalną – jest realnym zasobem rozwojowym. Regiony, które potrafią budować więzi społeczne, lepiej radzą sobie z kryzysami, szybciej adaptują się do zmian i skuteczniej realizują długofalowe strategie. Wspólnota sprzyja współpracy, zaufaniu i gotowości do podejmowania wspólnych wyzwań.
Dla takich miast jak Nowy Sącz pytanie o wspólnotę jest szczególnie istotne. To ośrodki, które nie mogą konkurować skalą z metropoliami, ale mogą konkurować jakością życia, relacji i zakorzenienia. Warunkiem jest jednak świadome zarządzanie tym potencjałem.
Wizja 2035: powrót do życia „tu”
Kampania „Wizja Sądecczyzny 2035”, prowadzona przez Fundacja Silver Economy, stawia ważne pytanie: czy przyszłość regionu ma polegać na byciu zapleczem dla innych ośrodków, czy na budowaniu własnej, silnej tożsamości społecznej i gospodarczej?
Odpowiedź na to pytanie nie leży wyłącznie w dokumentach strategicznych. Leży w decyzjach dotyczących przestrzeni publicznej, oferty kulturalnej, wsparcia inicjatyw lokalnych i sposobu włączania mieszkańców w życie regionu. Wizja 2035 będzie miała sens tylko wtedy, gdy dotknie codziennego doświadczenia mieszkańców – ich czasu, relacji i poczucia przynależności.
Sypialnia czy wspólnota – wybór, który już się dokonuje
Sądecczyzna nie stoi przed abstrakcyjnym dylematem. Ten wybór dokonuje się każdego dnia – w drobnych decyzjach inwestycyjnych, w sposobie planowania przestrzeni, w podejściu do kultury i aktywności społecznej. Region, który nie zadba o swoje życie wewnętrzne, będzie coraz bardziej zależny od zewnętrznych centrów.
Jeśli jednak potraktujemy wspólnotę jako realny element strategii rozwoju, Sądecczyzna może stać się miejscem nie tylko do spania, ale do życia. A to jest warunek konieczny, by myśleć o przyszłości regionu w perspektywie 2035 roku
w sposób odpowiedzialny i trwały.
Materiał sfinansowany ze środków Ministerstwa Edukacji Narodowej w ramach programu „Młodzi obywatele”.



